środa, 2 października 2013

50. Magadheera i Pyaar Ka Punchnama

Bez zbędnych wstępów, jak to cierpię na chroniczny brak weny twórczej, zapraszam do lektury moich przemyśleń filmowych! :)

MAGADHEERA (TELUGU, 2009)

Nie mogę uwierzyć, że widziałam ten film w kinie! Pamiętam, jaki szok przeżyłam te kilka lat temu, gdy przeglądając stronę mojego ulubionego kina studyjnego, natknęłam się na dziwnie znajomy plakat... Od razu wyczułam, że to musi być coś z mojej bajki! Co prawda wtedy nie oglądałam jeszcze filmów południowych, ale przecież nie będę wybrzydzać. ;) Nie mogłam przegapić filmu indyjskiego w kinie!
„Magadheera” nie zachwyciła mnie wtedy, nawet na dużym ekranie. Pamiętam, że niezwykle bawiły mnie skoki do helikoptera, upadki do wody i inne nieprawdopodobne akrobacje. Postanowiłam zrobić sobie powtórkę z filmu w domowym zaciszu  i to był świetny wybór, bo zdążyłam zapomnieć, o co tam chodziło... Motyw elektryzującego dotyku był naprawdę fajny, a ucieczka z egzaminu na rzecz miłości to ciekawy pomysł, muszę kiedyś tego spróbować... jeśli los pozwoli. :P

niedziela, 30 czerwca 2013

49. Ek Thi Daayan

Rok: 2013
Scenariusz: Mukul Sharma, Vishal Bhardwaj
Reżyseria: Kannan Iyer
Produkcja: Ekta Kapoor, Shobha Kapoor, Vishal Bhardwaj, Rekha Bhardwaj
Muzyka: Vishal Bhardwaj
Występują: Emraan Hashmi, Huma Qureshi, Kalki Koechlin, Konkona Sen Sharma

Fabuła: Bobo (Hashmi) jest znanym w Indiach magikiem. Jego życie zamienia się w koszmar, gdy zaczynają nawiedzać go halucynacje związane ze śmiercią jego siostry. Bobo szuka pomocy u psychiatry i przenosząc się do lat dzieciństwa za pomocą hipnozy, odkrywa obecność w jego życiu czarownicy (daayan)... Jak to wpłynie na jego życie?

Pewne jest, że po obejrzeniu tego filmu:
- Będziecie bać się jeździć windą, szczególnie na szóste piętro i parter... Właściwie to na każde...
- Będzie podejrzliwie patrzeć na kobiety z długimi warkoczami
- Będziecie nieufni wobec ludzi urodzonych 29. lutego

Wydaje mi się, że powyższe punkty są wystarczająco zachęcające (lub wręcz przeciwnie), ale wypadałoby napisać coś więcej. ;)

czwartek, 20 czerwca 2013

48. Jab Tak Hai Jaan

Notka z dedykacją dla BlueRose :* [o Shahrukhu na tzw. PW, nadal nie ma o nim akapitu :D]

Jab Tak Hai Jaan wzbudza we mnie mieszane uczucia. Historia miłości Samara i Meery spodobała mi się. Mnie, jako niepoprawnej romantyczce, chyba musiała się spodobać. :)

Bardzo lubię scenę ich spotkania na zapleczu, ciekawa rozmowa i pierwsze chwile rozwijającego się uczucia... Natomiast słynna scena w metrze to dla mnie żenada (takie spojrzenia Shahrukha w ogóle na mnie nie działają). Dyskusje fanek na temat całowania się Shahrukha są równie żenujące... Dziwne, że nie padło pytanie „ile jest całowania w tym całowaniu?”. Bo tak naprawdę niewiele, muśnięcie ust i sprytne ujęcie, by nie było to typowe „całowańsko” a'la Hollywood. Kto widział Zindagi Na Milegi Dobara ten wie, jak Katrina całowała się z Hrithikiem. Bez porównania... Niestety sceny łóżkowe z udziałem Shahrukha i Katriny były tak sztuczne i wymuszone, że szkoda gadać. O wiele lepiej wypadali razem w samych rozmowach, chociaż nie był to mój wymarzony duet.

piątek, 24 maja 2013

47. 3G - recenzja muzyki

Można nie lubić bollywoodzkich horrorów, śmiać się z nich czy nad nimi płakać. Przy takiej postawie najlepiej je omijać – po co się niepotrzebnie denerwować? Być może Indie potrzebują jeszcze czasu, by stworzyć dobry w swoim gatunku film grozy. Choćby to był horror – wątków miłosnych nigdy za wiele. Co za tym idzie? Piękne, romantyczne melodie! Mam wrażenie, że do thrillerów i horrorów powstają jedne z ładniejszych ballad i miłosnych piosenek w Bollywood. 3G jest kolejnym filmem, który próbuje postraszyć widza, ale soundtrack do niego jest nadzwyczaj delikatny i miły dla ucha. Piosenkami z 3G zainteresowałam się ze względu na Sonal Chauhan, która po raz pierwszy występuje w roli playback singerki. Co zaszkodzi przesłuchać całość – pomyślałam. I w ten sposób trafia się na prawdziwe perełki!

Piosenki skomponował Mithoon, który ostatnio częściej udzielał się gościnnie jako kompozytor (Murder 2, Jism 2), jednak zawsze zostawiał słuchaczom warte uwagi utwory, które na długo zapadały w pamięć. Tutaj jest podobnie, chociaż piosenek nie jest wiele, wszystkie są zdecydowanie warte przesłuchania.
KK i Sonal podczas nagrywania piosenki Kaise Bataaoon

Album otwiera ballada Kaise Bataaoon, w której śpiewają KK oraz wspomniana przeze mnie aktorka Sonal Chauhan. Piosenka jest naprawdę śliczna i melodyjna. Chórki z powtarzanym „oooo-ooo” mogą przywodzić na myśl podobne piosenki o tematyce miłosnej (nie mogę sobie uzmysłowić, którą konkretnie mi przypomina), jednak dla mnie Kaise Bataaon brzmi wyjątkowo świeżo. Pewnie zasługa w tym wokalisty! KK ma po prostu głos anioła, nie potrafię tego inaczej określić. Od zawsze lubiłam jego wokal, ale po tej balladzie zakochałam się w nim na nowo! Sonal Chauhan chyba nie jest najlepszą piosenkarką, ale zawsze miło poznać jakiś nowy, nieosłuchany jeszcze głos. Jak na pierwszy raz zdała egzamin.